Szal pleciony, liściasto – jesienny

Zaraz po ufilcowaniu plecionego szala, o którym pisałam w poprzednim poście, dosłownie – kolejnego dnia – zaczął powstawać ten. Stopniowo. Zaczęłam od liści. To nieduże formy, więc mogłam je robić w tak zwanym “między czasie”. Powstawały rude, rdzawe, pomarańczowe… potem doszły odcienie zieleni… A jak już miałam dość spory ich stos – połączyłam je w całość filcowym warkoczem w odcieniach ciepłych brązów.
Jak zawsze – pracowałam na wełnach merynosów australijskich, które są delikatne, gładkie i przyjemne w dotyku. Na liściach połyskuje także czesanka jedwabna.
Szal można nosić blisko szyi – wtedy na pewno ogrzeje w jesienne i zimowe dni… Można go też luźno zarzucić na szyję – wtedy bardziej spełnia funkcję naszyjnika niż szala.

 

 

 

Cudnego wieczoru.

 

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz

Close Menu
×