Kolczasto, kwiatowo i kolorowo.

Nadrabiając choć w odrobinie blogowe zaległości – wrzucam ciut koloru:)

Szal zrobiłam dla siebie. Chciałam, żeby był ciepły, a jednocześnie cienki. Merynos australijski 18 mikronów rozłożony “na mgiełkę” sprawdził się doskonale. Czarny jest dla mnie podstawą egzystencji, więc co do koloru bazowego nie miałam wątpliwości. Nastrój miałam iście kolczasty;), więc kolce były mi wtedy potrzebne do szczęścia;). No i kolory. Czarny czarnym, ale kolory dobra rzecz. A że lubię fakturki – pobawiłam się jeszcze surowym jedwabiem i wełną przędzoną. Nosi się dobrze. Pomimo kolczastości – miękko i przytulnie. I kolorowo.

I czapki. Czarną też zrobiłam z myślą o sobie, ale wyszło jak zwykle;) Nie ma jednak tego złego – trafiła w dobre ręce. Szarej też już nie ma, ale na dniach (mam nadzieję) powstaną kolejne.
Tutaj chyba zaskoczenia nie ma – uwielbiam motywy kwiatowe. W poprzednim sezonie robiłam czapy z dwoma dużymi kwiatami – teraz filcowałam warkoczykowe drobiazgi.

Pozdrawiam kolorowo.

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Koszyk
Przewiń do góry