Smykamy się z Jackiem od ponad pięciu tygodni po wyspach Indonezji.. Liznęliśmy Jawę, trochę spędziliśmy na Bali, zauroczył nas Lombok, odpoczęłam na Gili Air, potem szybciutko przez Sumbawę na Flores (w której zakochał się Jacek), stamtąd wybraliśmy się oglądać warany na Rince i nic nie robić na Saraya.. a teraz znów na Bali cieszymy się ostatnimi dniami i już planujemy, które wyspy odwiedzimy za rok, czy dwa… 😉

Z takich wojaży najbardziej pamiętam ludzi. Oni charakteryzują dane miejsce i powodują, że chce się wracać… że tęskni się za wszech panującym uśmiechem i miłą świadomością, że nie potrzebny jest język, aby móc się komunikować.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej zdjęć z tej wyprawy – TUTAJ.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Koszyk
Przewiń do góry